«

»

maj 26

Następna obniżka w ostatnim czasie indeksu BDI

Kolejna obniżka w ostatnim czasie indeksu BDI

Ostatnie parę miesięcy to rosnący kryzys na transportowym rynku i bardzo duże obawy w branży. Wprawdzie co jakiś czas zdarzają się krótkie wzrosty, które dają jakąś nadzieję, jednak zaraz pojawia się spadek, i to do jeszcze mniejszego poziomu. Wpływ na taką sytuację mają dwie podstawowe sprawy. Pierwszą z nich jest spowolnienie gospodarcze na bliskim wschodzie. To przekłada się na znacznie mniejszy popyt na węgiel i stal, a tym samym na dużo mniejsze wpływy armatorów obsługujących masowce do transportowania tych surowców. Kolejnym z powodów aktualnego stanu rzeczy jest bardzo duża liczba jednostek pływających – od pewnego okresu czasu bowiem armatorzy oddają do użytku coraz to nowe statki, jakie żeby na siebie zarabiać to muszą pływać. Zresztą całą tę sytuację bardzo dobrze zobaczyć to można przy masowych przewodach, przykładowo śledząc indeks BDI. Niedawno spadł po raz kolejny, do wielkości 303 punktów. Eksperci twierdzą, że już za kilka dni spadnie on do wartości poniżej psychologicznej bariery trzystu punktów, co nawet najbardziej ostrożnym ludziom z morskiej branży nawet się nie śniło.
Jeszcze jedna obniżka w ostatnim czasie indeksu BDIPrzez minione osiem lat wspomniany indeks spadł z prawie jedenastu tysięcy, co miało miejsce przed kilku laty do aktualnie występujących trzystu. Bierze on pod uwagę zarobki dzienne z czterech najważniejszych odmian masowców, które się różnią od siebie ładownością. Tradycyjnie spadki w największej wysokości zanotowano w klasie capesize, to znaczy masowców o największej ładowności więcej niż osiemdziesięciu tysięcy ton, ich wysokość wyniosła 3,69 procent. Z kolei niewielkie wzrosty pojawiły się w grupie masowców typu panamax, chociaż było to jedynie około jednego procenta. W bezpośredni sposób się to przekłada na wielkość strat albo zarobków, i tak przykładowo w przypadku największych masowców kwota wynosiła czterdzieści siedem dolarów na dzień mniej. Z problemami tego typu boryka się także nasz główny armator, to znaczy Polska Żegluga Morska, on także boleśnie odczuwa obecną sytuację na rynku. Ale jak zdecydowanie podkreśla jego główny dyrektor Paweł Szynkaruk, w obecnej chwili nie zagraża to ani płynności w finansach, ani planowanym inwestycjom. W chwili obecnej straty choć częściowo rekompensowane są przez obsługę promów na Morzu Bałtyckim i przewóz siarki.